Jak dokonałam tego ja?

0 Flares 0 Flares ×

PRZED i PO

65 kilogramów lżej – jak Ci się to udało?! - to pytanie, które słyszę najczęściej.

Otóż nic mi się NIE UDAŁO! To nie kwestia: uda się lub nie. To świadoma decyzja, której podjęcie wymaga od nas determinacji, ogromnej siły woli i tym samym charakteru. 

Wszystkiego dokonałam swoją ciężką pracą i zajęło mi to 1,5 roku.

Walczę nadal, ale to już sprawa zaledwie kilku kilogramów. Tak naprawdę jest to już walka na całe życie. Walka ze sobą samą, z własnymi słabościami i czasem trudnościami codzienności. Najtrudniejszą jednak drogę mam za sobą, dlatego też wiem, ile pracy oraz wysiłku to kosztuje i rozumiem wszystkich tych, którzy znajdują się dopiero na początku. 

Moi Drodzy, wszystko jest do zrobienia! Nie ma rzeczy niemożliwych, teraz już wiem, bo sama jestem tego przykładem. Wystarczy odrobina chęci, trochę więcej determinacji i wsparcie osób najbliższych. Ta ostatnia jest rzeczą najważniejszą.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie łatwo jest zacząć. Ja bowiem zaczynałam wielokrotnie i tyle samo razy, ile próbowałam od nowa, tyle razy odnosiłam porażkę.

Lipiec 2013 roku, po powrocie z wakacji przeglądałam zdjęcia. Były straszne. Ja wyglądałam strasznie! Ukryłam je gdzieś głęboko w folderach, aby nikt ich nie zobaczył. Bardzo się wstydziłam. 

W tamtym momencie desperacko chciałam coś ze sobą zrobić, zmienić w sobie i siebie. Wciąż jednak brakowało mi motywacji.

Pewnego bardzo upalnego dnia, pamiętam to jak dziś, rodzice przywieźli do domu orbitrek. Postawili go w pokoju, a ja ze złością wręcz pomyślałam no chyba nie sądzą, że będę ćwiczyła, kiedy jest tak gorąco. Przez moment miałam nawet do nich żal, że coś usiłują mi zasugerować. 

Przez dwa miesiące wakacji mój sprzęt, który był niespodzianką od rodziców przestał sobie w pokoju służąc, jako wieszak na ubrania i torebki. Może dwa razy spróbowałam na niego wejść i poćwiczyć, ale było tak ciężko.

Mama często powtarzała, że nie wydali pieniędzy po to, aby sprzęt stał i zbierał kurz. Szczerze powiedziawszy to chyba zmotywowało mnie bardziej nawet od okropnych zdjęć z wakacji, że w końcu zaczęłam ćwiczyć. Było mi głupio wobec rodziców, że ich prezent stoi nieruszany.

Zaczęłam 2 września, dokładnie. Sama, bez namowy, za zamkniętymi drzwiami. Troszkę w tajemnicy, bo przecież jeśli poddam się i tym razem, znów będą to komentować.

Coś wtedy we mnie pękło, zupełnie w inny sposób zaczęłam myśleć.

Teraz powtarzam każdemu, kto podejmuje próby jakichkolwiek zmian, że każda zmiana zaczyna się w naszej głowie i tam też się kończy, a ciało może być jedynie ich efektem

„Odważ(e)ni” Dzień Dobry TVN

Zapraszam do obejrzenia reportażu, w którym opowiedziałam swoją historię.

"Odważ(e)ni"

 

0 Flares 0 Flares ×

44 comments on “Jak dokonałam tego ja?

  1. No właśnie wszystko zaczyna się i kończy w głowie ! Jeśli sami czegoś nie chcemy zrobić to nikt za nas tego nie zrobi i to tyczy się nie tylko odchudzania. Jak już sie zacznie to świadomość jak pięknie spada waga http://www.alestrona.net/477/waga_spada.html jest katalizatorem do dalszej pracy na sobą :) Trzeba też zmienić swoję życie, porzucić stare nawyki i przyzwyczajenia.

    1. I co najważniejsze – to zmiany już na całe życie! :)
      Dlatego też warto robić to rozsądnie.

      1. wow, gratuluję.
        Jestem pod ogromnym wrażeniem !!!
        Masz rację, wszystko zaczyna się w głowie.
        Ale najtrudniejsze jest utrzymanie tego wyniku.
        Jojo ! to jest najgorsze co może spotkać po odchudzaniu.
        I tu kłania się konieczność zmiany nawyków.
        Dorzucam dla łasuchów którzy nie chcą przytyć sposób jak jeść słodycze.
        http://odchudzaniejestproste.pl/jak-jesc-slodycze-zeby-nie-tyc-rada-dla-tych-co-maja-apetyt-na-slodycze/
        może się komuś przyda w ramach zmiany nawyków.
        Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję

    1. myślę, że cokolwiek by nie stosować, nadmiar skóry po utracie tak sporego „nadbagażu” jest problemem nieuniknionym

  2. Droga Fatimo, gratuluję sukcesu. Ja specjalnie, żeby dać sobie radę z moim problemem o którym zaraz, chudnę specjalnie bardzo powoli. Dość rzec, że w pół roku schudłam 12 kg. Do schudnięcia miałabym kolejne 18 (więc w sumie nie tak wiele) ale tu zaczyna się wspomniany problem. Zawsze miałam bardzo duży biust. W najwyższej wadze 36 HH. Teraz po schudnięciu mam 34 G. Ale biust jest w coraz gorszej formie. Obwisły i płaski się robi strasznie. A stosuję kosztowne kremy, ćwiczę w doskonale dobranym sportowym staniku. Chudnę wolno… Czy masz dla mnie jakieś rady? Obawiam się że będę przez to musiała zrezygnować z dalszego odchudzania. Ja nie mam zamiaru wyglądać jak murzyńska babcia :(((

    1. Ewa, dziękuję bardzo. Każde słowa uznania są dla mnie mocnym kopem do dalszego działania :).
      Faktycznie, masz niecodzienny problem bo i spory biuścik. Uważam, że na spadek formy naszego biustu podczas odchudzania ma wpływ stosunkowo cienka skóra w tym miejscu. Skoro stosujesz kremy, które nie należą do najtańszych, zadbałaś o komfort swojego biustu podczas treningów i do tego starasz się, aby tracić na wadze powoli – brawa za to, rozsądne! – to ze swojej strony mogłabym polecić Ci najprostsze metody. Przede wszystkim nawadniaj swój organizm odpowiednio. Pijąc dużo wody uzupełniamy te braki, które wylewamy z siebie ćwicząc. A dostatecznie nawodniona skóra ma mniejsze skłonności do „marszczenia się”, jest bardziej elastyczna i tym samym mniej podatna na tak duże zmiany, jakie zachodzą w naszym ciele odchudzając się.
      Spróbuj również masaży biorąc prysznic, działając naprzemiennie ciepłym i zimnym strumieniem wody. Po takim masażu warto w skórę wmasować najzwyklejszą oliwkę dla bobasów lub jakiś krem zawierający witaminę A, C.
      Dodatkowo polecałabym peelingi, oczywiście delikatne i najlepiej wykonywane szorstką rękawicą.
      Są to banalne porady, jednak myślę, że w połączeniu z porządnymi kosmetykami i odpowiednio dobraną bielizną mogą przynieść efekty.
      Pozdrawiam :)

  3. Jedyny sposób na zdrowe odchudzanie i długotrwałe wyniki jest zmiana nawyków żywieniowych.
    Po co całe życie się odchudzać, to jest bardzo męczące dla naszego organizmu.
    Ja już z tym nie mam problemu, zmieniłam nawyki żywieniowe,
    ale pomógł mi w tym polecając mi świetny program konsultant Wellness
    (idealnafigura24.pl), schudłam zdrowo, bezpiecznie, co najważniejsze utrzymuje już ponad rok świetną figurę.Każdemu to polecam

    1. To też i ja zmieniłam właśnie nawyki żywieniowe, do tego włączyłam codzienną dawkę ruchu i witamin w postaci soków z warzyw i owoców. Nie korzystałam i nie korzystam z żadnych „cudownych wspomagaczy”, bo w takie bajery nie wierzę :). Również schudłam zdrowo, w odpowiednim tempie – bo tak powiedział lekarz, kiedy opowiedziałam mu swoją historię – i moja waga przez cały czas spada.

  4. Hej Fatima :) Ja tak troszkę z innej beczki niż pozostali, oglądałam reportaż „na żywo” przed tv i chciałam Ci bardzo pogratulować zaręczyn! :) Nie wiem jakim cudem nie rozbeczałaś się jak bóbr, bo ja ryczałam :) Życzę Wam dużo szczęścia i wytrwałości w dążeniu do celu (każdego celu!)
    Pozdrawiam cieplutko :)

    1. Pięknie dziękuję w imieniu swoim i narzeczonego! :) Sama nie wiem, jak udało mi się powstrzymać tak silne emocje, bo wierz mi, że miałam ochotę płakać rzewnymi łzami. Chyba nie chciałam jednak zrobić „wstydu” ukochanemu :). Dzięki serdeczne za miłe słowa i dobre życzenia :).
      Pozdrawiam również!

  5. Z całego serca gratuluję!!! Jestem pełna uznania. Ja też jestem obecnie na diecie (po raz kolejny w swoim życiu) wszystkie przynosiły efekty mniejsze lub większe, za każdym razem kończyło się efektem jojo, co mnie nie nastrajało do dalszych diet.
    Teraz jestem pod opieką lekarza dietetyka, chudnę (14kg mniej!!!) jestem szczęśliwa, ale przede wszystkim ZMIENIŁO SIĘ WRESZCIE NASTAWIENIE W MOJEJ GŁOWIE!!!!!, o czym i Ty wspominasz, staram się bardzo, wszyscy mnie motywują, bo mówią że widać bardzo efekty, a ja robię wszystko żeby wytrwać. Wiem i doskonale Cię rozumiem, jak bardzo jest ciężko, ale nic trzeba być twardym….
    pozdrawiam

    1. Piękne dzięki :) :).
      Korzystając z okazji chcę w takim razie pogratulować również Tobie! Najważniejsze jest Twoje szczęście, zatem jeśli tylko czujesz się szczęśliwa to nie pozostaje nic innego, jak trzymać kciuki, aby Twoje szczęście trwało wiecznie :).
      Najlepszą motywacją musimy być my sami, wtedy wówczas uświadamiamy sobie, jak ciężką pracę wykonujemy.
      Każdy musi odnaleźć swój sposób na walkę ze zbędnymi kilogramami, dostosować go do aktualnego trybu życia i możliwości.
      Życzę dalszych sukcesów, powodzenia!
      Pozdrawiam :)

  6. nie wierzę, że na tych zdjęciach to jedna i ta sama osoba! ŁAŁ!!!!!!! Brawo!!!! Ja cały czas próbuję i cięgle mam z tego jojo… ;(
    Podziwiam i gratuluję :)

    1. Szczerze powiedziawszy jak dziś na nie patrze, też w to nie wierzę :).
      Niestety efekt JOJO jest skutkiem tego, że nasza dieta bywa troszeczkę nierozsądna :(. W żadnym wypadku nie mam tu na celu atakować kogokolwiek, bowiem sama wielokrotnie podejmowałam próby i stosowałam różne dziwne diety, które to wykluczały wiele. A przecież ileż można wytrzymać na jedzeniu ciągle tego samego? To po prostu się nudzi, zaczynamy pozwalać sobie na coś, co w trakcie diety byłoby nie do przyjęcia i organizm nam szaleje a z każdą dodatkową, „nową” kalorią w tempie natychmiastowym niemalże tyjemy. Niestety :(.
      Mimo wszystko trzymam kciuki, pozdrawiam i dziękuję! :)

  7. Najważniejsze pytania:
    - Ile kosztują operacje plastyczne po zrzuceniu takiej wagi?
    i
    - Dlaczego nikt nie mówi o tych operacjach i ich kosztach?

    Skóra sama z siebie się nagle nie skurczy, tylko wisi później zwałami na człowieku, szczególnie na brzuchu, a wszyscy udają, że tak nie jest.

    1. gdzie ktokolwiek napisał, że nie ma nadmiaru pozostałej skóry? :)
      lepiej żyć z kilkoma kilogramami skóry niż dźwigać ciężar drugiego człowieka.

      1. Nie ma słowa o wiszącej skórze i o tym, że kobieta w bikini z taką skórą wygląda gorzej niż przed odchudzaniem. Nigdy się o tym nie mówi w przypadkach takiej utraty wagi.
        Dlaczego?

      2. W bikini paraduje się przez 2 miesiące w roku – jak dobrze pójdzie – przez całą resztę nikt pod ubranie nam nie zagląda, także nie widzę powodu, aby mówić o bikini.
        Swoją drogą przykro mi, że ktoś ceni walory estetyczne bardziej, aniżeli zdrowie i komfort psychiczny.
        Pozdrawiam, bez odbioru :).

        PS. dla przypomnienia blog ruszył 3 dni temu, trudno więc, aby od razu poruszyć każdy temat.

  8. To niezwykle inspirujące, ja sama też próbuję się zmotywować do schudnięcia, ale to potwornie trudne. Tym gorzej dla mnie, że prowadzę blog kulinarny. Lubię gotować, jednak od pewnego czasu nie należę już do domowników którzy zajadają się moimi ciastami. Podjadam coraz mniej i wydaje mi się, że mogę osiągnąć mój cel 50 kg. :-) Jeszcze trochę motywacji i 20 kg pójdzie w dół. Ty też jesteś ogromną inspiracją i myślę, że zachęciłaś wiele młodych i starszych dziewczyn i chłopaków ;-) do wzięcia się za siebie. To co osiągnęłaś jest wspaniałe i wszystkim życzę takiej siły woli. Pozdrawiam

    1. To w takim razie dodatkowa możliwość trenowania swojej silnej woli! Godne podziwu :) :).
      Cieszę się zatem, że mogę kogoś inspirować do pracy nad osiągnięciem własnego szczęścia, jakby nie było.
      Życzę zatem tej silnej woli, nieskończonej najlepiej i dalszych sukcesów.
      Pozdrawiam serdecznie :)

  9. Pragnę zauważyć, że zdjęcia nie są autentyczne. Proporcje ciała przed i po odchudzaniu są inne, co jest naturalnie nie możliwe sprawa genów. Chyba, że potem zrobiła sobie Pani operacje powiększenia biustu?

    1. Nie są autentyczne? A to ciekawe :)
      Pragnę zauważyć, że zdjęcia robione są całkowicie różnymi aparatami, w różnej rozdzielczości, o zupełnie innym przybliżeniu i perspektywie :)
      A biust – no cóż, zapewniam, że odpowiednio dobrana bielizna potrafi zdziałać cuda, optycznie.
      Pozdrawiam :)

  10. tak bardzo bardzo Ci gratuluje i bardzo bardzo zazdroszcze. jestes piekna i masz wspanialego mezczyzne. ja meza juz mam ale marze o tym by schudnac. moze nie jestem grubasem ale chce schudnac jesli schudne 10 kg bede szczesliwa wstyd mi ze nie moge zrobic tego bo ty zrobilas 6 razy wiecej!! mam podobnie jak ty ogladam siebie na kamerze i mowie kurde tu faldka tam grube łapy, cos jest nie halo. mam 175 waze 85 kg mam szczescie bo jestem taka „ubita” i nie widac tego ale ja chce by na wadze byla ta glupia 7 z przodu. dzis jade po wage dzis zaczelam nowe zycie, nie mowie nikomu tego bo tak jak ty boje sie ze beda sie smiac z kolejnej porazki. chce wstawic zdjecie na tym pieprzonym fejsie i napisac przed i po metamrfozie i cieszyc sie!!!! jestem mama dwojki dzieci. pozdrawiam i gratuluje

    1. Witam serdecznie!

      Pięknie dziękuję za wszystkie naprawdę ciepłe słowa, jest mi bardzo, ale to bardzo miło, kiedy czytam właśnie takie słowa uznania. Wiem wtedy, że moja historia może posłużyć komuś za przykład i dać jakąkolwiek, chociaż najmniejszą, motywację.
      Chce Pani – to najważniejsze, bo stąd bierze się cała nasza siła. Nie zdajemy sobie sprawy z jej pokładów, dopóki nie uświadomimy sobie właśnie, jak bardzo czegoś pragniemy. Bo przecież chcieć, to móc. Czyż nie? :)
      I absolutnie żaden wstyd, moja Droga! Każdy z Nas jest zupełnie inny, każdy organizm reaguje inaczej a przede wszystkim żyje w inny sposób.
      Wierzę w głęboko, z całego serca, że zrobi Pani to, czego tak bardzo Pani chce. Bo i czemu miałaby Pani nie zrobić?! :)
      Potrafi Pani, jestem przekonana! A to w połączeniu z chęciami gwarantuje sukces, proszę mi wierzyć.
      Nie będzie kolejnej porażki, bo ma Pani dla kogo to robić! Ma Pani zapewne wspaniałe dzieciaczki a dzieciaczki muszą cieszyć się zdrową, przede wszystkim SZCZĘŚLIWĄ Mamą! Dla nich, ale i dla siebie. Dla siebie przede wszystkim Pani Moniko!!! JA w tej kwestii jest najważniejsze, bo to sobie trzeba poświęcić tu najwięcej czasu, uwagi a i troski.

      Życzę powodzenia, trzymam mocno kciuki i wierzę, naprawdę z całego serca w Panią wierzę!!
      Czekam na wiadomość o pierwszych efektach! :)

      Pozdrawiam cieplutko :)

  11. Gratulacje! No jestem w szoku i pod ogromnym wrażeniem jak można dokonać takich rzeczy… Ja ciągle zmagam się z moja wagą. Ważę 65 kg i nie mam zbytnio motywacji od mojego chlopaka. Co muszę zrobić jeszcze i jak się zmotywować aby osiągnąć wagę 58 kg :D jak ważyłam 2 lata temu :/ Pozdrawiam i nadal będę dopingować ;)

    1. Dziękuję za miłe słowo :* :)

      Jeżeli chłopak nie motywuje, to niech chociaż nie przeszkadza – a mam nadzieję, że nie przeszkadza! :)
      Proszę pomyśleć sobie, że tyle, ile teraz Pani waży ja zdołałam zrzucić. Pozbyłam się ciężaru takiej o, Pani :). A Pani ma do zrzucenia 7 kilogramów, więc jestem pewna, że przy regularnych ćwiczeniach zdoła Pani się ich pozbyć! Bo czemu też miałaby Pani tego nie uczynić? :)
      Czytając „zmagam się” rozumiem to – nie wiem na ile słusznie – że cały czas próbuje Pani z nimi walczyć. Proszę spróbować zmniejszyć kaloryczność spożywanych posiłków, np. o 200 kcal/dziennie w dół (też w zależności od tego, ile obecnie Pani spożywa i jak wygląda Pani aktywność fizyczna).
      Niebawem wakacje, z pewnością wygląda Pani dobrze przy takiej wadze, ale skoro gdzieś coś Pani przeszkadza to proszę pomyśleć o tym, jak jeszcze lepiej można wyglądać… w bikini chociażby :) :). Miesiąc, trochę ponad regularnej pracy a efektami cieszyła się będzie Pani jeszcze tego lata! :)
      Trzymam kciuki, czekam na dobre wiadomości! :)

      Pozdrawiam :)

  12. Ja tez zaczynam odchudzanie boje sie ze znow przegram ale niepoddam sie moze teraz mi sie uda kiedys wkoncu i dla mnie zaswieci światełko w tunelu. gratuluje jestes wielka jesyes przykladem dla nas wszustkich zmagajacych sie z nadwagom

    1. Pani Aniu przede wszystkim nie „uda się”! Tu nie ma się co udać lub nie.
      To wszystko, co osiągamy jest efektem tylko i wyłącznie naszej naprawdę ciężkiej pracy nad sobą, ogromnego wysiłku i wielu wyrzeczeń. Albo coś osiągamy albo nie.
      Dlatego też nie napiszę Pani, że z pewnością tym razem „uda się” to Pani, a powiem, iż jestem przekonana, że ZROBI TO Pani! :) :)
      Też kilkakrotnie podejmowałam próby, w efekcie kończące się porażką. Ale oglądając swoje zdjęcia w pewnym momencie swojego życia wiedziałam, że to jest ten moment, w którym właśnie nie poddam się. Że nie tym razem!
      Proszę pamiętać, że wszystkie zmiany zaczynają się w naszej głowie, najtrudniej jest zmienić sposób myślenia. Jednak nie jest to rzecz niemożliwa do osiągnięcia. I nakłaniam, serdecznie nakłaniam, do racjonalnego odżywiania się, a nie katowania rygorystycznymi dietami, które po czasie się nudzą a waga wraca z nawiązką.

      Trzymam kciuki za Panią, liczę na to, że za jakiś czas odezwie się Pani do mnie i pochwali swoim sukcesem – mniejszym bądź większym, ale zawsze sukcesem. Podejmując krok w stronę lepszej, zdrowszej siebie jesteśmy już o ten właśnie krok do przodu, podczas gdy inni dalej siedzą w fotelu przed TV z paczką czipsów w ręce! :)

      Pozdrawiam!

  13. Ja najbardziej chciałabym wyszczuplić uda i brzuch- niestety, kiedy przebiegnę kilka metrów zaczyna się ból w klatce i uczucie zaciskania w przełyku. Spróbuję innymi sposobami. A jak Pani sie to udało? Chciałabym więcej szczegółów. Pozdrawiam.

    1. Pani Zuzanno,

      nie chcę namawiać, ale z pewnością mogę polecać właśnie orbitrek. Chociażby najtańszy.
      Doskonale angażuje każdą partię ciała, co pozwala na spalanie tkanki tłuszczowej również z brzucha czy ud, czego nie można powiedzieć chociażby o zwykłym steperze.
      Ja osobiście nie biegałam, nie biegam i biegała nie będę – gdyż to po prostu jest nie dla mnie, obciąża to stawy i zdecydowanie trudniej do tego się zmusić. I właśnie – słowo klucz – zmusić.
      Ćwiczenia muszą sprawiać przyjemność, w innym razie ciężko o jakikolwiek sukces. Dlatego też rozumiem, iż może czuć się Pani zniechęcona, kiedy wypadałoby iść pobiegać.
      Jeżeli natomiast o odżywianie się chodzi, zapraszam do poczytania moich pozostałych postów, gdzie staram się odpowiedzieć wyczerpująco na wszelkie pytania :).

      Pozdrawiam i życzę sukcesów! :)

  14. hej :) mam pytanie. właśnie kupiłam orbitrek, patrząc na twoje efekty właściwie uradowałam się , ze mi też pomoże. przed ciażą ważyłam 55 kg, doszłam do 75. teraz mam już 69, ale chciałabym dojść nawet do tych 60. tłuszcz wszedł wszędzie – ramiona, plecy,ręce, brzuch, boczki, uda, pośladki.. mam pytanie : kupiłam orbitrek z 10 kg kołem zamachowym i 8 stopniowym poziomem regulacji. na jakim poziomie ty zaczynałaś i od jakiego czasu .? ile najwięcej potrafiłaś ćwiczyć na tej machinie .? ;)

    1. Cześć Paula :)

      Jeżeli tylko wykażesz się odrobinką cierpliwości a co za tym idzie, Twoje treningi będą regularne, to efektami ucieszysz się naprawdę stosunkowo szybko :).
      Orbitrek z kołem zamachowym to świetna sprawa, zwłaszcza na początek przygody z tym sprzętem!
      Ja zaczynałam na orbitreku, którego koło zamachowe miało ciężar zaledwie 4,5 kg a regulowany był w również 8 poziomach oporu.
      Pisałam post odnośnie tych właśnie kwestii http://odwazmysie.blog.pl/2015/04/11/jak-dobrac-odpowiedni-sprzet/ zapraszam, tu jest myślę, że zawarte wszystko, co najważniejsze :).
      A zaczynałam po 10, 15 min. – i to na raty! – nie byłam wówczas w stanie zrobić tego z łatwością w całości. Z każdym dniem dodawałam sobie czasu i po dziś dzień ćwiczę 60 minut :). Jeśli o poziom regulacji chodzi – od samego początku, do teraz ćwiczyłam i ćwiczę na poziomie 1. I nie dlatego, że jest najlżej – w tym rzecz właśnie! Im mniejszy opór, tym bardziej sprzęt nastawiony jest na spalanie tkanki tłuszczowej aniżeli wyrabianie mięśni. Im ciężej, tym bardziej działamy na właśnie mięśnie. Ćwiczyłam na poziomie 1 a mięśnie i tak się wyrobiły :).

      Życzę powodzenia i sukcesów z orbitrekiem! :)
      Pozdrawiam.

  15. Tak bardzo bym chciała pójść Twoją drogą. Cel: 5-7 kg więcej. Będziesz moją motywacją, na razie powalczę z rozumem, czy też jego lekkim brakiem.

    1. Jakikolwiek cel by nie był, zawsze to – niestety – walka właśnie z rozumem jest tą najtrudniejszą. Kiedy już jednak tę część bitwy stoczysz, wierz mi, jesteś w stanie wygrać całą wojnę. Drobnymi kroczkami, ale do przodu! Nie jest istotny czas, w jakim czynimy postępy a sam fakt ich dokonywania! :)
      Trzymam kciuki życząc niekończącej się motywacji – kiedy już nadejdzie :).

  16. Kochani a macie pomysł na dietę (posiłki) dla osoby która nie może jeść pszennych, ryżowych i kukurydzianych rzeczy ….i wszystko bez jajka i mleka??? tylko mięso???
    Brakuje mi pomysłów, może coś podpowiecie?
    Najtrudniej ze słodyczami;/

    1. Moja droga,

      nie jestem dietetykiem, nie zajmuję się układaniem planów żywnościowych, gdyż nie mam do tego żadnych uprawnień. Ja dzielę się z Wami swoją historią i mówię o sposobie, w jaki dokonałam swojej metamorfozy. Ale nikogo nie namawiam do powielania, a tym bardziej nie chcę pouczać. Proponuję tylko jakieś rozwiązanie. W Twoim wypadku mogę jedynie i uczciwie polecić konsultację z kimś, kto naprawdę się na na problemie.

      Pozdrawiam serdecznie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *