Ja się wcale nie chwalę

0 Flares 0 Flares ×

collage (3)

Wciąż tak wiele pytań, każdy dzień daje mi szansę poznać nową osobę, która zwraca się do mnie o pomoc. Dzielą je przeróżne historie, nierzadko osobiste dramaty życia codziennego – większe, mniejsze – łączy zazwyczaj jedno: brak motywacji.

Ja z kolei dzielę się tym, czym podzielić się mogę i zarazem, co najcenniejsze. Dzielę się doświadczeniem, swoim własnym. Rozmawiam, odpowiadam cierpliwie na każde z pytań, choć czasem słów brakuje na to, by odpowiedzieć nie powtarzając się. 

Nachodzi mnie myśl, by może ponownie napisać tutaj o motywacji. Siadam, loguję się na platformę, ale zaraz uznaję, że to bez sensu. Zajmuję się czymś innym. Po drodze, w międzyczasie kolejne wiadomości, kolejne ciepłe i niesamowicie budujące słowa: Fatima, rozmowa z Tobą daje mi kopa!

Wracam i jednak piszę. Piszę, ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, jak trudno jest zaczynać. Zaczynać któryś już raz w swoim życiu. Wiem, że tego potrzebujecie. Każda jedna osoba, która podjęła choć jedną próbę walki z nadmiernymi kilogramami wie to równie dobrze. Wsparcie bywa nieocenioną motywacją. Świadomość, że jest ktoś, kto nadal w Ciebie wierzy, choć Ty w siebie zwątpiłaś/eś już dawno. 

Zastanawiając się dość wnikliwie, szukam odpowiedzi, co sprawia większą trudność: zacząć czy wytrwać w tym, co rozpoczęliśmy? Z całą pewnością nie postawię tu znaku równości. I chociaż zabrać się za cokolwiek czasem graniczy z cudem, to czemu zaczynamy coś raz jeszcze, drugi, piąty, dwudziesty? Czy to aby nie dowodzi, że zaczynać to żadna sztuka, wytrwać natomiast w postanowieniach… no właśnie. 

Motywacja ogarnia nas bardzo szybko, lecz niestety, w wielu przypadkach tak szybko, jak się pojawia, równie niezauważalnie znika. Korzysta z czasu, jaki dajesz sobie na sen, nie mogąc wówczas złapać jej za koślawe nóżki i… nie ma. Poszła sobie. Znam to doskonale. Pół życia swojego – choć dziwnie to pewnie brzmi, bo stosunkowo młoda jestem – poszukiwałam właśnie motywacji. I teraz, z perspektywy czasu, widząc siebie w lustrze każdego dnia, wiem, że ponownie pisząc o motywacji tutaj, nie będzie to zbędne. Zresztą… pamiętam, czego szaleńczo szukałam sama będąc na starcie swojej drogi po nowe JA. I uświadamiam sobie, że przecież tego nigdy za wiele. 

Myślę i wymyśliłam. To, że swoje już osiągnęłam nie zwalnia mnie absolutnie z poczucia braku motywacji. Też jej potrzebuję, wciąż, nadal i nieustannie. Być może nawet bardziej, aniżeli ktoś, kto właśnie zaczyna. Tak łatwo jest osiąść na laurach wygranej. A tego nie chcę.

Każdy z nas ma za sobą inne, często podobne, ale nadal inne doświadczenia. Nie daję sobie prawa oceniać, kto i dlaczego ma lepiej bądź gorzej. I chociaż bywa to trudne, nie patrzmy w przeszłość. Niech liczy się tu i teraz. A w tym miejscu, o tym czasie chcesz tylko jednego – wygrać. Ale nie wygrywa ten, kto walki nie podejmuje. Nie odkładaj tego na potem, nie czekaj na kolejny poniedziałek, nie zrzucaj też winy na gorszy dzień. Przecież tego chcesz, a chcieć to móc. Ha, banalne, prawda? To czemu nadal siedzisz przeglądając kolejne zdjęcia w Google i powtarzasz, że od jutra już na pewno? Z jakichś powodów chcesz w sobie coś zmienić, więc czy aby powody te nie były wystarczającymi, by stawić temu czoła? Chodzi o Ciebie! Nie o męża, nie o ukochaną, która w każdej chwili może odejść, ani nawet o dzieci czy mamę. Oni mogą być jedynie ( i AŻ) wsparciem, w konsekwencji czego z dumą opowiadać Twoją historię. Ale nic dla nich, bowiem oni za Ciebie tego nie uczynią. Pewnie myślisz teraz, że niemożliwe jest pominąć najbliższych, bo przecież chcę podobać się mężowi, też nie wyobrażam sobie, by ukochana odeszła. Czy aby nie jest tak, że kiedy będziesz podobała się samej sobie, mąż także zobaczy to piękno, a gdy poczucie własnej wartości wzrośnie na tyle, to zdołasz kobietę swojego życia zatrzymać u boku pewnością siebie? Widzisz? Wszystko jest w Twoich rękach, kolokwialnie ujmując. 

Tak naprawdę wszystko jest w naszej głowie. Nasze od jutra, nasze nie mogę, nie dam rady, muszę zjeść i wszystko inne. Zanim więc zaczniesz wprowadzać jakiekolwiek zmiany, usiądź i rozważ je na spokojnie. Solidnie przemyśl, czy to, co planujesz będziesz w stanie utrzymać na dłużej, by równie długotrwale cieszyć się efektami. Czy sposób odżywiania, który wprowadzisz będzie tym, który zapewni Ci dostateczne ilości niezbędnych składników odżywczych, nie spowoduje negatywnych skutków ubocznych i jednocześnie sprawi, iż nie będziesz odczuwać głodu? Nie jest problematyczne wykluczyć całe mnóstwo produktów z codziennego menu, kwestią ku rozwadze natomiast jest, jak długo wytrwasz. Z aktywnością fizyczną jest nieco łatwiej – coś  nie przypasuje nam z różnych względów, pozostaje sporo alternatyw. Pamiętaj tylko, że to nie Ty masz dostosowywać się do życia z dietą, ale dietę dostosować do siebie. Do tego, co lubisz, czego nie, do swojej właśnie aktywności fizycznej, rodzaju pracy, stanu zdrowia, trybu życia. Dieta nie oznacza wcale rygorystycznych nakazów i wyrzeczeń. Dieta to sposób odżywiania, adekwatny do czynników powyższych a przede wszystkim odpowiednio zbilansowany. Twoje nowe nawyki muszą sprawiać Ci przyjemność, musisz to pokochać i utożsamić się z tym. Na tyle, by nic nie zakłóciło Twojego nowego porządku. Żadne wyjazdy, urlopy, święta czy wieczorne spotkania przy grillu w gronie znajomych. Niczego Tobie nie sugeruję, do niczego też nie zmuszam, nie namawiam. Twoją tylko i wyłącznie decyzją będzie sposób, w jaki zorganizujesz swoje życie na nowo. Zachęcam jednak do racjonalnego i mocno obiektywnego podejścia do sprawy. Po to, aby kiedy już osiągniesz swój sukces, drogę do niego móc dumnie wspominać niczym historię.

Ciągle, do znudzenia wręcz – nie wykluczam – pokazuję swoje zdjęcia. Te obecne, porównując z tymi przed (chociaż takich nie mam zbyt wiele, zatem się powtarzają). Nie robię tego, aby się chwalić, czy słyszeć pochwały. Swoje się już nasłuchałam i jest mi niezmiernie miło, bowiem wszystkie te słowa dają mi ogrom motywacji do bycia wytrwałą. Ale nie w tym rzecz. Pokonując swój problem zaawansowanej otyłości wiem, co znaczy być w punkcie wyjścia – a co gorsza, ale też bywa, martwym punkcie. Chcę swoim przykładem motywować Ciebie do działania. Pokazywać ludziom takim, jak Ty, że można, że nie jest to niemożliwe. Mało tego! Można zrobić to samemu, nie mając tysięcy na koncie, dolarów w portfelu i trenera, który każdego ranka wyciągnie nas z łóżka przypominając o treningu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, iż nie trzeba nawet dietetyka. Obserwując swoich rozmówców, niejednokrotnie stwierdzam, że zamiast inwestować w dietetyków, powinni przeznaczyć te niemałe pieniądze na pomoc psychologiczną. I w ŻADNYM WYPADKU NIE CHCĘ NIKOGO OBRAZIĆ! Mam raczej na myśli fakt, że są osoby, które bez pomocy takiego specjalisty nie będą w stanie same poradzić sobie ze zmianami. Adaptacja w nowych warunkach życia bywa niezmiernie kłopotliwa. Wiem, że zdjęcia dają niesamowitą siłę, sama niecałe dwa lata temu przeglądałam ich mnóstwo. Oglądając spektakularne spadki wagi innych osób, czułam zazdrość, a to wzbudzało we mnie przyrost ambicji. Ona mogła, a ja nie mogę?! Oczywiście, że mogę! I Ty także możesz! Zaręczam to Tobie! Pod żadnym pozorem nie obiecam Ci, że będzie to łatwe, z początku nawet nie będzie przyjemne,  nie obejdzie się bez łez, nerwów i chwili zwątpienia. Ale gwarantuję, iż u mety uznasz, że było warto! Dla urody, możliwości ubrania wszystkiego, co tylko zechcesz, dla poczucia własnej wartości, nawet dla tego męża, ukochanej, dzieci, ale przede wszystkim dla zdrowia. Zdrowia swojego jedynego, nieprzeliczalnego na żadne inne wartości, niemożliwego w zakupie i często nieprzywracalnego, jako konsekwencja nadwagi czy otyłości. 

Z tego też względu tak monotonnie podkreślam, że aby zacząć właściwie, musisz posprzątać bałagan w swojej głowie. Musisz uświadomić sobie, że to nie jest chwilowa fanaberia, a sposób na życie. Nowe, lepsze życie w zgodzie z samym sobą. Od tego zależą wszelkie relacje z innymi osobami, wiesz przecież. Szczęśliwe JA, to udany związek, szczęśliwa rodzina, wspaniałe przyjaźnie. Ja wypracowując swoje nowe ciało, zyskałam to wszystko, jakby na nowo. I nie chodzi o to, by przybierać pawie pióra, palić za sobą mosty i z pogardliwą wyższością spoglądać na innych. Nie zapominam o tym, kim byłam kiedyś oraz mam na uwadze, że im wyżej się człowiek wznosi, tym bardziej może boleć ewentualny upadek. Istotne więc jest, by w razie owego upadku mieć kogoś, kto poda nam dłoń, by pomóc się podnieść. To i chwalić się nadmiernie nie wypada.

Pokazuję, że możesz. Niezależnie od ilości kilogramów, które na Tobie ciążą, niezależnie od statusu społecznego, wieku, płci i wszystkich podobnych czynników. Może zmagasz się z problemami zdrowotnymi, które w dużej mierze ograniczają Twoje możliwości – wiedz, że ja też swoje przeszłam. Problemy na tle hormonalnym, w tak młodym wieku, całkowicie zrujnowały moje zdrowie i w konsekwencji wygląd. Niewykluczone, iż nie stać Cię na karnet do siłowni, a o zakupie sprzętu na własność możesz tylko pomarzyć – głowa do góry, niczego nie tracisz! Dziś, w dobie Internetu dostępność do wszelkiego rodzaju ćwiczeń jest niemalże nieograniczona. Z  całą pewnością znajdziesz coś dla siebie. Pracujesz, prowadzisz dom, zajmujesz się wychowaniem dzieci i nie masz na tyle czasu, by regularnie jeść posiłki – wszystko rozumiem, zadbaj zatem o jakość posiłków, na których czas znajdujesz mimo wszystko.

Nie szukaj wymówek, bo to pójście na łatwiznę. A doskonale wiemy, że stać Cię na dużo więcej, niż przeczytanie tego posta w całości! Nie pozwól, aby często błahostki powiększały przepaść dzielącą Cię od szczęścia i poczucia własnej wartości. Wszystkie ograniczenia rodzą się w naszej głowie i tam też mogą się kończyć, wybór należy do Ciebie. Co sprawia, że ktoś inny może, a Ty nie?

Niemożliwe? Też byłam o tym przekonana. 

0 Flares 0 Flares ×

17 comments on “Ja się wcale nie chwalę

  1. Jesteś idealnym przykładem chodzącej determinacji i siły. Pokazujesz, że mimo wszystko wszystkich przeciwności losu, jeśli bardzo się czegoś pragnie, można to osiągnąć. Stałaś się moją motywacją i choć nie muszę przechodzić tak ciężkiej drogi jaką przeszłaś ty, gdy będę miała moment zwątpienia, nie poddam się, mając twoją przecudowną metamorfozę na oczach. Wielki podziw i ukłon w twoją stronę! ;)

    1. Dziękuję Ci bardzo za tak miłe słowa, które cieszą nie tylko dlatego, że wiem, iż inni doceniają moją ciężką pracę. Również dlatego, że widzę ogromny sens w tym, co robię! :)
      Życzę powodzenia i z całych sił trzymam kciuki, niezależnie od tego, ile drogi przed Tobą. Powtarzam, że każda walka jest trudna, kiedy przeciwnikiem jesteśmy sobie sami.

      Pozdrawiam, dziękuję! :)

  2. Pięknie! Nie, nie chwalisz się ! Po prostu pokazujesz tysiącom kobiet, że jeżeli się chce to można ! I nie tylko dla kobiet jesteś przykładem. Ja np jestem właśnie zmotywowany, żeby zrobić dziś trening! i z serca Ci dziękuję.

    1. I to jest właśnie fantastyczne! :)

      Takie słowa bardzo budują poczucie pewności, że naprawdę jest ktoś, kto tego, co robię potrzebuje! :) Chcę pomagać innym, mając świadomość, jak trudno bywa samemu. I jak najbardziej – nie kieruję tego tylko w stronę kobiet, jak można zresztą zauważyć w moich postach :). A jeżeli dzięki mnie ktoś decyduje się zrobić krok ku zdrowiu i wybiera się na trening – rozpiera mnie duma! :) Dzięki serdeczne w takim razie i ja! :)

      Powodzenia! Pozdrawiam :)

    1. Być może zabrzmi to zupełnie banalnie, ale uważam, że jeżeli czegoś naprawdę mocno pragniemy, jesteśmy w stanie odkopać wszelkie siły, które w nas drzemią. A drzemią niewątpliwie, potrzeba tylko czasami impulsu, który je pobudzi.
      Oczywiście, że wszystko to jest trudne, nigdy nikomu nie próbowałam wmawiać, iż jest inaczej. Absolutnie. Ale niestety, za nas nikt tego nie uczyni, czarodziejską różdżką również nie machnie, aby wskrzesić w nas determinację. Determinacja sama w sobie rodzi się w momencie, kiedy zauważamy pierwsze efekty swojej pracy, bowiem dostrzegamy głębszy sens tego, czego się podjęliśmy. Jako istoty z natury – brzydko mówiąc – „pazerne” chcemy wówczas więcej i więcej, stąd jednocześnie pojawia się chęć pokonania siebie samego, ale tego siebie, który był do tej pory dobry, a może być jeszcze lepszy ostatecznie osiągając wyznaczony sobie cel.
      Tak ja to widzę.

      Pozdrawiam :)

  3. Wspaniała przemiana. !! Stałaś się zupełnie inną osobą !! Szok
    A co było dla Ciebie impulsem podjęcia tej trudnej walki?

    1. Bardzo dziękuję! :) „Wspaniała przemiana” i tak też się czuję :). Na całe szczęście inną osobą stałam się tylko fizycznie, ponieważ w wielu przypadkach niestety, ale po takim sukcesie – jakby nie było – ludziom odbija, brzydko, ale adekwatnie ujmując. Ja nie zapominam, jaka byłam kiedyś i mam na uwadze, że w życiu bywa różnie to i nie mam pewności, co wydarzy się w przyszłości.
      Impulsem w zasadzie, jak zresztą opisywałam na blogu, były moje zdjęcia z ostatnich wakacji przed rozpoczęciem tej niełatwej walki. Obejrzałam je, a były to jedne z naprawdę niewielu, które zrobiono mi w „całości” i uznałam, że to ostatni moment, w którym mogę zrobić coś sama, bo im dalej, tym może być gorzej.
      Zdjęcia – tak niewiele a jednak.

    1. I każda z nich może być na moim miejscu! :) Dziękuję i owszem, nie jest to łatwe absolutnie. Ale wszystko jest trudne, nim stanie się łatwe, kwestia tylko wytrwałości i cierpliwości. To naprawdę popłaca! :)

  4. Bardzo ale to bardzo ładna metamorfoza. Gratuluje.
    Czytam Twojego bloga i cieszy mnie to że coraz więcej osób pokazuje, że jak się tego naprawdę chce można zmienić swoje życie dodaje to energii do dalszego działania. Niedawno sam „stałem po drugiej stronie i walczyłem” w sumie to nadal „walczę” tak że wiem ile to kosztuje.
    Pozdrawiam serdecznie i życzę dalszych sukcesów.

    1. Dziękuję uprzejmie :). Miło mi, tym bardziej, że mówisz właśnie o tym, co postawiłam sobie za cel tworząc bloga i w ogóle dzieląc się tą – jakby nie było – intymną historią. Widziałam na Twoim blogu, że również masz za sobą piękne osiągnięcie jeśli o odchudzanie chodzi – MOJE GRATULACJE! Oby tak dalej, czego oczywiście Tobie życzę. By tej woli walki nigdy nie zabrakło a wytrwałość i determinacja w dążeniu do celu okazały się silniejsze od wszelkich pokus.
      A prawda jest taka, iż raz rozpocząwszy tę walkę tak „na serio” trzeba liczyć się z faktem, że to walka już na całe życie. Dlatego też trzeba robić wszystko, by w miarę możliwości stało się to nie chwilową zmianą a stylem życia. Trzeba to po prostu polubić.

      Pozdrawiam również, powodzenia :)

  5. szacunek i wielkie gratulacje!!!!!!!!!!Ja zapedziłam sie w ślepy zaułek bezsilność i bezradność z jednego co jestem dumna to że przestałam palić ale przybyło kg zapisałam sie na aerobik no ale… potrzebna dieta co zrobić?
    BARDZO PROSZĘ O PORADĘ….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *