Uwaga! Duży idzie

0 Flares 0 Flares ×

Przez trzy tygodnie sierpnia pozbawiona byłam orbitreka, ponieważ wylądował w serwisie. Nie mogłam sobie pozwolić na tak długą przerwę w treningach, dlatego też w miarę możliwości, starałam się każdego dnia pokonywać podobne dystanse pieszo, z psem. Psiak mój jest doskonałym towarzyszem, gdyż kocha długie spacery, nie marudzi, że nogi bolą a i daje swobodę bycia sam na sam z własnymi myślami, darząc obecnością jednocześnie. Roki nie należy do małych czworonogów – jest mieszanką owczarka niemieckiego z husky. Usposobienie ma bardzo sympatyczne, każdy przechodzień to przyjaciel i potencjalne ręce do głaskania. Ludzie natomiast nie reagują na niego równie przychylnie. Miłośnicy psów chętnie odpowiadają na jego zaczepki, inni z kolei reagują… różnie. Ci, którzy spacerują z mniejszymi od mojego psami, gdyby mogli, schowaliby je w kieszeni, bo „duży pies idzie”. Pewnie, że gabaryty Rokiego mogą wzbudzać niepokój, zaufanie niekoniecznie. Ale kurcze, skoro pies idzie spokojnie, zdarza się często, że nie zwraca nawet uwagi na drugiego, to czemu większy oznacza zaraz zagrożenie?

Dlaczego o tym wspominam? Niepokoi mnie bowiem fakt, iż w przypadku ludzi, jest niestety bardzo podobnie. Większy znaczy inny, a jak inny to przecież niebezpieczny. Czy mylę się twierdząc, że na człowieka przekraczającego powszechnie uznawane za „normalne” rozmiary, społeczeństwo reaguje równie sceptycznie? Bo przecież gruby to wyobcowana jednostka, pozbawiona przyjaciół a i często uczuć. Dlatego można powiedzieć mu wszystko, choć z drugiej strony lepiej się nie odzywać – jeszcze zechce pożreć delikwenta, o zgrozo! Gruby nie tylko odstaje, dosłownie, od reszty. Jest zaniedbany, śmierdzi, poci się, czego nie jest w stanie ukryć a do tego biedak, jest zawsze doskonale widoczny. Grubemu zawsze ustępuje się miejsca w tramwaju, bo żal patrzeć, kiedy zadyszka zabiera mu resztki sił. Człowiek size+ skazany jest na drwinę, nieustanne szyderstwa i wytykanie palcami. Odsuwa się od niego dzieci, jakby przez bliską odległość miały zarazić się dodatkowymi kilogramami. „Kochanie nie zaczepiaj tego pana, on jest chory” – usłyszałam kiedyś na przystanku, gdy dzieciak (na oko przedszkolak), zabawnie zagajał do grubszego mężczyzny siedzącego tuż obok. Przyznam, że zaczęłam przez moment doszukiwać się symptomów choroby, bowiem nogi miał sprawne, ręce dwie, z wyrazu twarzy też nie wyczytałam więcej. Przyznam wręcz, po chwili dopiero dotarło do mnie, co matka dzieciaka miała na myśli. Pan jest gruby, więc pan jest chory. A z chorymi się nie rozmawia. Paskudne uczucie być świadkiem podobnego zdarzenia, mając na uwadze fakty ze swojej przeszłości. W takich chwilach zastanawiam się intensywnie, co sprawiło, że mnie nie dotknęły tak przykre sytuacje. Może miałam szczęście, a może prawdziwych przyjaciół wokół siebie. 

Tak naprawdę każdy z nas jest inny. Inny od tego obok, od tego, którego mijamy idąc ulicą. Ale inny, nie musi wcale oznaczać gorszy. Nie szufladkujmy ludzi ze względu na wygląd, gdyż nie on determinuje to, kim jesteśmy. Śmiejąc się z grubszych, wytykając czy obrzucając epitetami, wystawiamy świadectwo sobie samym. Bo ich to dotknie, zaboli, być może nie obejdzie zupełnie – w najlepszym wypadku. Nas jednak zdefiniuje na swój sposób. My, ludzie, różnimy się od siebie na tyle możliwych sposobów, a to zawsze budowa ciała wzbudza największe, często mocno skrajne emocje. Nie rozumiem i nie zrozumiem chyba nigdy, z czego fakt ten wynika. Nie zapominajmy natomiast, że to tylko wygląd zewnętrzny, który podatny jest na zmiany. Oceniając przez pryzmat panujących w społeczeństwie stereotypów, możemy wyrządzić drugiemu człowiekowi wielką krzywdę. Nie każda blondynka jest głupa, że rudy nie znaczy wredny, a gruby może o siebie dbać i pięknie pachnieć. Wskazując na słabości innych, obnażamy swoje własne, rosnąc wówczas w wyimaginowaną siłę. Pod przykrywką twardego herosa, każdy z nas kryje te same uczucia, które tak łatwo zranić. 

I nie zaprzeczam, że otyłość jest chorobą. Ale choroba, jak każda inna wymaga leczenia, a to nie tylko kwestia odpowiednich środków. Leczenie to niesienie pomocy, wsparcia, dobre słowo. Jeśli z jakichś powodów dodawanie otuchy nie przychodzi nam z łatwością, nie utrudniajmy dodatkowo. Człowiek, który zmaga się z własnymi kompleksami, nosi na sobie ciężar – nie tylko fizycznie – którego to skutki odczuwa nieustannie, nie potrzebuje ludzkiej złośliwości. Wbrew pozorom, ona niczego nie przyspieszy.

Szanujmy siebie wzajemnie, bez względu na różnice, jakie nas dzielą. Bowiem to one czynią ludzi wyjątkowymi na swój indywidualny sposób. Nie odbierajmy sobie tego pamiętając, że inni również mają takie prawo.

0 Flares 0 Flares ×

One thought on “Uwaga! Duży idzie

  1. Jestem u Ciebie pierwszy raz i bardzo mi się podoba to co piszesz :) Sama prawda! Ludzie w ogóle bardzo lubią oglądać się na innych, wytykać bo „ja mam to, a ona nie” albo odwrotnie. Może dlatego przestałam chodzić do kościoła, bo po jednej mszy już pół osiedla wiedziało czy mam nowe buty, czy jeszcze z poprzedniego sezonu… Mentalność Polaków jest straszna :)
    Serdecznie Cie pozdrawiam i będę tu zaglądać częściej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *